Detale ułatwiające wspólne szczęśliwe życie

W tym odcinku, porozmawiamy o drobnych działaniach, które ułatwiają budowanie długotrwałych i szczęśliwych związków. Dowiecie się dlaczego 87 jest lepsze od 33, a 0,8 to jest już zupełnie złe. Będzie też ciekawostka.

Możesz posłuchać też w:

lub obejrzeć na YouTube:

Sprawdź też:

Odc. 2: Jak wzmocnić odporność psychiczną

Odc. 1: Złudzenia, postanowienia i plany

Transkrypcja

Detale ułatwiające wspólne szczęśliwe życie

Czy ludzie tworzący szczęśliwe związki zachowują się względem siebie inaczej, od tych, których związki mkną do nieuniknionego końca? Odpowiedź nie będzie zbyt odkrywcza. Oczywiście, że tak, ale co za to różnice?

Opowiem Wam o kilku, na pierwszy rzut oka drobnych działaniach, które jednak mają wielki wpływ na jakość związku, a nawet pozwalają bardzo skutecznie przewidzieć, czy relacja przetrwa kolejne pięć lat.

Jednak zanim zaczniemy, muszę podkreślić istotną kwestię, nie traktujcie tego, o czym Wam powiem, jako zamkniętej listy jakiś „złotych zasad gwarantującej sukces w każdym związku”, ale raczej jako zachętę do pielęgnowania relacji oraz szukania i  wprowadzania czasem nawet drobnych zmian, które jednak przekładają się na zwiększenie poziomu szczęścia i bezpieczeństwa, jaki zapewnia Wam związek.

Tak naprawdę, to mam, nadzieję że jeżeli jesteście w relacji to część tych punktów, które będziemy omawiać, już realizujecie, jeśli tak jest to super, gratuluję, ale jeżeli tak nie jest, to na dobry początek spróbujcie wybrać choć jeden, od którego najłatwiej będzie wam zacząć i zobaczcie czy zauważacie różnice.

Wątek związków: komunikacji w związku, budowania dobrych relacji jest bardzo złożony dlatego też jeżeli temat ten wyda Wam się interesujący, to oczywiście dawajcie znać w wiadomościach i w komentarzach – pomyślimy o tym, żeby ewentualnie poświęcić temu tematowi jeszcze jakieś kolejne odcinki.

Rozdział pierwszy. Bardziej wspólne posiłki.

Wiem, wiem, słowo „wspólne” się nie stopniuje, ale chciałem zwrócić waszą uwagę, że jedzenie posiłków, czy w ogóle przebywanie w jednym miejscu, w tym samym czasie, nie powoduje jeszcze, że spędzamy wspólnie, wartościowy czas.

Wyobraźcie sobie, że jedziecie gdzieś autobusem, zajmujecie miejsce, po czym przez całą podróż patrzycie sobie przez okno, z nikim nie rozmawiacie, na nikogo nie zwracacie uwagi, zakładam, że wysiadając, nie pomyślicie, że właśnie spędziliście wartościowy czas wspólnie z innymi podróżnymi? 

A jak to wygląda w domu? Kiedy czasem pytam swoich klientów, czy jedzą wspólne posiłki i szerzej, czy spędzają razem czas, bardzo często słyszę „no oczywiście”, ale jak już przyjedziemy do jakości tego wspólnego czasu, to nieraz okazuje się, że jest z tym kiepsko.

Okazuje się, że bardzo często wspólne posiłki polegają na tym, że owszem je się przy jednym stole, w jednym czasie, ale wszyscy są skupieni na oglądaniu telewizji, albo pochłonięci przez różne aplikacje w telefonie. I w gruncie rzeczy, takie wspólne posiłki, w kategorii budowanie relacji, niewiele się różnią od wspomnianej podróży autobusem. 

Tymczasem, badania przeprowadzone w 2013 roku, pomimo że nie dotyczą stricte związków, pokazują, dlaczego temat jest tak ważny. Wykazały one, że wspólne jedzenie posiłków z rodzicami istotnie zmniejsza prawdopodobieństwo depresji u nastolatków, dając poczucie bezpieczeństwa i bliskości.

 Jest tylko jedno “ale” działo się tak, jeśli wspólnym posiłkom towarzyszyła dobra atmosfera i przyjazna rozmowa.

 Dlatego jeżeli, jecie wspólnie posiłki i koncentrujecie się na sobie, to świetnie, gratuluję, warto robić tak dalej.

Natomiast jeżeli, tak nie jest, to chciałabym was zachęcić do zrobienia małego eksperymentu. Wiem, że w dla części z was to będzie wyzwanie, bo jesteście zapracowani, ale spróbujcie wygospodarować czas na choć jeden wspólny posiłek dziennie. Podczas którego wyłączycie telewizor i nie będziecie korzystać z telefonów.

Spróbujcie pobyć ze sobą i porozmawiać. Na początku może być trochę niezręcznie i być może zamiast rozmów będzie cisza, bo nie będzie tematów, ale to jest w porządku. Z czasem będzie wam łatwiej.

 Standardowo, nie musicie mi, wierzyć po prostu jeśli będziecie mieli chęć – to ważne, oboje będziecie mieli chęć, zróbcie  eksperyment i zobaczcie czy wasza relacja i samopoczucie się poprawi. 

A tak odnośnie dobrego samopoczucia mam dla was ciekawostkę.

Badania pokazują, że częste przytulanie bliskiej osoby, zmniejsza stres oraz prawdopodobieństwo przeziębienia

Rozdział drugi. O reagowaniu na zainteresowania.

Badania pokazują, że dobre i dobrze rokujące relacje od tych, które niekoniecznie są satysfakcjonujące, można bardzo często odróżnić po tym, jak ludzie w związku reagują na coś, co Gotman nazywa „bids”, czyli ofertą, ale żeby było milej, nazwijmy to sobie „przyjazną zaczepką”.

Co to takiego? Jest to każda sytuacja, w której jedna z osób w związku z zaczyna rozmowę na jakiś mniej lub bardziej istotny temat.

To może być stwierdzenie „O zobacz pada śnieg”, albo „mam trudny dzień w pracy”, albo „nie uwierzysz, co właśnie przeczytałem” – każda taka sytuacja, to nie tylko przekazanie informacji, które niekoniecznie są ważne,  ale jednocześnie prośba o poświęcenie uwagi. I okazuje się, że kluczowe jest to, jak zareaguje druga strona.

Bo w tej sytuacji mamy dwa główne warianty działania, możemy albo podjąć temat np. zapytać, co takiego się dziś wydarzyło w pracy, czy poprosić o opowiedzenie, tej świeżo przeczytanej ciekawostki.

Albo wariant drugi, możemy taką pozytywną zaczepkę odrzucić, mówiąc na przykład tym „No i co z tego”, albo po prostu zmieniając temat.

Badania wykazały, że w związkach, które słabo funkcjonują, a ich trwałość nie rokuje zbyt dobrze, zaledwie w  33% takich zaczepek druga strona podejmuje temat. Czyli w zaledwie jednym na trzy przypadki.

Natomiast szczęśliwe pary, reagują, podejmując rzucony temat aż w  87%, czyli praktycznie w dziewięciu przypadkach na 10. 

Pewnie u części z Was pojawia się teraz myśl, no jasne, ale jak mam tego słuchać, jak mi się nie chce, albo jestem zmęczony czy zmęczona po całym dniu?

Takie działanie, szczególnie na początku może faktycznie wymagać nieco energii, ale dla budowania dobrych relacji, warto spróbować i następnym razem, nie ignorować, tylko podłapać taką przyjazną zaczepkę. Bo w tego typu rozmowach, często nie chodzi o to, że to jest jakoś niesamowicie ważne czy ten śnieg pada, czy nie pada, ale o budowanie relacji, poczucia wsparcia i bliskości.

Dlatego też, nawiązując do wstępu, pamiętajcie, że 87% podtrzymujących reakcji na pozytywne zaczepki jest duuużo lepsze niż 33.

Rozdział trzeci. Idealna kompozycja komplementów i krytyki.

Odnośnie Komunikacji,  bardzo częstym problemem i pewnym wyzwaniem jest mówienie sobie z jednej strony więcej dobrych rzecz, a z drugiej ograniczenie krytyki.

Nieraz spotykam się z przekonaniem u klientów, że skoro jesteśmy razem, to wiadomo, że cenię tę drugą osobę i nie ma sensu o tym mówić.

Natomiast w momencie gdy zauważamy, co nam się nie podoba, to należy to koniecznie skorygować, a później jeszcze czternaście razy wypomnieć, żeby taka sytuacja się nie powtarzała się w przyszłości. 

No i na pierwszy rzut oka brzmi to może i rozsądnie. No, bo, domyślnie wszystko jest dobrze, więc nie ma sensu o tym mówić, tak samo jak nie ma sensu jechać do mechanika, żeby mu powiedzieć, że auto działa, ale kiedy coś jest nie tak, to trzeba działać.

A jednak badania pokazały, że proporcje pomiędzy tym Ile przypada pozytywnych komunikatów na jeden negatywny, mają wielkie znaczenie i pozwalają przewidzieć, czy para będzie ze sobą za 5 lat z blisko 90% skutecznością.

Przy czym negatywnych komunikat, to nie tylko bezpośrednia krytyka, ale też choćby deprecjonowanie wypowiedzi np. gdy  ktoś w towarzystwie opowiada jakąś historię, a my mówimy „No co ty, to nie było tak”.

To jak myślicie, jakie powinny być proporcje?

Okazuje, się że gdy na 1 negatywny komunikat, przypada 0,8, czyli zaokrąglając jeden lub mniej pozytywnych komunikatów, to pozwala, to ocenić, że danemu związkowi bliżej jest do rozpadu niż do szczęścia.  

Na pierwszy rzut oka, wydaje się to trochę dziwne prawda? Przecież jak jest jeden do jednego to mamy równowagę, ale niestety tak to nie działa.

 Negatywne komunikaty zwykle odciskają na nas większe piętno i w większym stopniu psują relacje, niż pozytywne naprawiają. Dlatego te proporcje, powinny być zdecydowanie bardziej na plus. A jakie?

Według badań 3 pozytywne, do jednego negatywnego komunikatu, to minimum, a żeby związek dobrze funkcjonował, dobrze byłoby dobić to proporcji co najmniej 5 do 1.

 Dla jasności nie chodzi tu oczywiście o taką sytuację, że gdy chcemy komuś zwrócić uwagę, że nie podoba mi się postępowanie danej osoby, to najpierw rzucamy szybko serię pięciu komplementów,  a potem ciach wbijamy ostrze krytyki.

Raczej chodzi o ogólny sposób funkcjonowania,  to żeby doceniać dobre rzeczy. Ma to też taką wartość, że gdy ktoś nas ciągle krytykuje, to w pewnym momencie poddajemy się i nie chce nam się już starać. Ale gdy w relacji czujemy się bezpiecznie, wiemy, że jesteśmy doceniani, a druga osoba ma dobre intencje,  to gdy raz na jakiś czas ktoś zwróci nam uwagę, prawdopodobnie będziemy mieli większą motywację do rozpatrzenia danego zażalenia.

Rozdział czwarty. Reakcja na błędy.

Jako ludzie, mamy bardzo często tendencję do tego, żeby swoje dobre zachowania tłumaczyć naszymi cechami,  a złe wyjaśniać  czynnikami środowiskowymi na przykład: dostałem awans, bo jestem genialny,  spóźniłem się, bo były korki.

Natomiast w przypadku innych osób często działamy odwrotnie, czyli on dostał awans, bo miał szczęście,  ale  spóźnił się, ponieważ nie szanuje innych.

I teraz pytanie, jak odnosimy się do zachowań osoby, z którą jesteśmy w związku. Wariant pierwszy – jak do swoich, czyli staramy się szukać wyjaśnień negatywnych zachowań w czynnikach środowiskowych, a dobrych zachowań w jej cechach,

czy wariant drugi – uważamy, że wszystkie błędy i złe działania, są spowodowane charakterem tej osoby, a ewentualne dobre działania, to efekt przypadku i wpływu otoczenia?

Oczywiście dla dobra relacji, o wiele lepszy jest wariant pierwszy. 

Choć, po latach pracy z osobami stosującymi przemoc, ale też tymi, które jej doznają, muszę podkreślić, że mówimy tu o zdrowych relacjach. Usprawiedliwianie zachowań przemocowych, zamiast wzmocnić relację, może doprowadzić do nasilenia przemocy.

Rozdział piąty. Trudności z czytaniem w myślach.

Wybaczcie, że rzucam takimi frazesami, ale na koniec po prostu muszę, no muszę:  ludzie słabo radzą sobie z czytaniem w myślach.  Nawet psychologowie nie ogarniają. Wiem, że jest o tym mowa w każdym poradniku czy artykule o relacjach, ale i tak o tym wspominam.

Jeżeli macie jakieś oczekiwania lub potrzeby względem drugiej osoby, to powiedzcie o nich, a jeżeli decydujecie się nie powiedzieć, to zaakceptujcie, że druga strona może się nie domyśleć. Choć oczywiście, im dłużej się znacie, tym więcej rzeczy będzie działało „bez słów”.

Podsumowanie

Podsumowując w ramach budowania szczęśliwego związku, warto przetestować kilka drobnych działań, to znaczy:

Jedząc wspólne posiłki, koncentrować się na rozmowie i przebywaniu razem, a nie na telewizji i telefonie;

Nie ignorować przyjaznych zaczepek;

Zwracać uwagę na to, żeby mówić drugiej osobie o wiele więcej pozytywnych niż negatywnych komunikatów;

Zauważając błędy bliskiej nam osoby, zamiast zarzucać złe intencje i charakter, warto zastanowić się, czy nie były one spowodowane otoczeniem np. spóźnienie z powodu korków,

mówić o swoich potrzebach;

Temat związków jest oczywiście bardzo szeroki i jeszcze do niego wrócimy. Jeżeli odcinek wam się podobał i macie ochotę, to zasubskrybujcie mój podcast i dajcie łapkę w górę, tudzież dużo gwiazdek w zależności od aplikacji, na której słuchacie.

A tymczasem Dziękuję za wysłuchanie, a już za dwa tygodnie – 23 lutego.

Porozmawiamy o podejmowaniu decyzji. Do usłyszenia.

No Comments

Leave a Reply